REVIEWS/RECENZJE

Możliwe to co z pozoru niemożliwe [recenzja TANGA]

W piątkowy wieczór w Warszawskiej Operze Kameralnej, miała miejsce światowa prapremiera opery „Tango” Michała Dobrzyńskiego. Wśród wiodących opinii popremierowych, pierwszoplanową jest ta, że Michałowi Dobrzyńskiemu udało się to, że zdawać się mogło niewykonalne: przeniesienie dramatu Sławomira Mrożka do świata muzyki – opery.


Koronkowe połączenie słowa i muzyki, niezwykle wymagające od strony warsztatowej partie śpiewaków, skomplikowane przebiegi rytmiczne i totalne potraktowanie instrumentów orkiestrowych w iście wirtuozowskim stylu, to wszystko złożyło się na sukces zwieńczony gorącym przyjęciem publiczności.

 

Niezwykle ciekawie wypadło wplecenie do aparatu orkiestrowego celesty, której wielokrotnie dano wyjść na pierwszy plan oraz wtórującej jej harfy. Innym ciekawym zabiegiem okazało się powierzenie licznych istotnych fragmentów partytury, akordeonowi. Ten przeżywający w ostatnich latach renesans popularności instrument, raz, że naturalnie wpisał się w fabułę (akordeon a ściślej bandoneon, to koronny instrument w tangu) to również sposób potraktowania go w bardzo solowo, dodał muzyce specyficznego klimatu. Fakt, że cała finałowa scena opiera się na solowym popisie tego instrumentu (grał uznawany za czołowego wirtuoza swojego pokolenia w Polsce, Maciej Frąckiewicz) z efektownymi wtrąceniami smyczków pizzicato, sprawiło, że tytułowe tango ucieleśniło się wprost na naszych oczach.

Na innym biegunie brzmienia leżała kolejna wirtuozowska partia wibrafonu (Julianna Siedler-Smuga), którego rytm był jak przejmujące tętno. Rozedrgane i nerwowe. W połączeniu z harfą i celestą, tworzyły hipnotyzującą miksturę w wolnych przebiegach melodycznych. Warto też wymienić niełatwe partie instrumentów dętych drewnianych, zredukowanie ich do pojedynczej obsady (wśród dętych tylko waltornie w „Tangu” zostały zdwojone), i powierzenie wszystkim wymagających technicznie i rytmicznie fraz (często korespondujących z śpiewem na scenie) to wszystko zmuszało muzyków do wielkiego wysiłku. Natomiast instrumenty dęte – blaszane, w szczególności puzon czasami dialogujący z waltorniami, do tego połamane melodie trąbki, to wszystko raz wprowadzało w muzyce zamierzony chaos, kiedy indziej stawiało przysłowiową kropkę złożonym harmonicznie akordem. Na pewno należy podkreślić, że nieco ponad trzydziestoosobowa orkiestra, balansowała w całym spektaklu między skrajnymi dynamikami, budując zarówno tło w pianissimo jak i burząc ład soczystym fortissimo.

 


I co dalej? Już wiadomo, że wielki popyt na bilety, pękająca w szwach widownia w czasie dwóch wieczorów sprawiały, że dzieło wróci na afisz w lutym, marcu i maju. Można już teraz mówić, że Warszawska Opera Kameralna wykreował swój nowy przebój. W planach rejestracja telewizyjna i prezentacje dzieła na innych scenach, w tym zagranicznych.

 


Każdorazowo prapremiera opery, jest wielkim świętem całego muzycznego świata. Ta rozbudowana forma już z racji na złożoność wykonawczą i sceniczną, nie jest hołubiona przez kompozytorów. Nic dziwnego, wielki aparat wykonawczy, wymogi sceny, cała wielka produkcja, często z powodów prozaicznych przegrywają z kameralistyką czy muzyką symfoniczną. A opery również trzeba umieć komponować, Michał Dobrzyński bez wątpienia należy do wąskiego, bardzo elitarnego grona naszych twórców, którzy to potrafią.

portal teatrdlawas.pl - recenzja po premierze Tanga (grudzień 2017)

 

Nie tylko Edek jest groźny [recenzja TANGA]

Mrożek napisał Tango w 1964 r., ale teraz wydaje się jeszcze bardziej aktualne niż wtedy. I okazało się świetnym materiałem na operę [...]

Tango bez tanga? Pojawia się ono na sam koniec w sposób bardzo aluzyjny (bez żadnej Cumparsity, jak było w Mrożkowskich didaskaliach, wręcz z dodatkiem „koniecznie to, a nie inne”), ograniczając się do swoistego gestu muzyczno-tanecznego, przy tym na związanym z tangiem argentyńskim instrumencie – akordeonie: tu szczególna rola świetnego Macieja Frąckiewicza, który oddaje i wcześniej „muzykę Edka”, a na sam koniec wychodzi jeszcze z instrumentem na scenę i przygrywa tańczącym Edkowi i Eugeniuszowi.

Podobnie jak to było w Operetce, muzyka i tu nie jest dosłowna, ale jest gorzka, sarkastyczna, dysonansowa. [...]

Szczególnie ciekawym pomysłem obsadowym jest powierzenie roli Artura kontratenorowi i przypisanie mu dodatkowego czteroosobowego, wspierającego go chórku. Znakomicie jest w ten sposób oddana jego bezsilność przy całym prężeniu mizernych muskułów [...]

DOROTA SZWARCMAN, szwarcman.blog.polityka.pl

Muzyka Dobrzyńskiego wyróżnia się poprzez dramatyczne i muzyczne dysharmonie oraz sprzeczności. W tych pozornych przeciwieństwach leży ich siła wyrazu, ponieważ określają one rytm i stawiają wciąż zaskakujące akcenty. Dysharmoniczne melodie emanują najgłębszymi uczuciami i najsilniejszymi emocjami (…).

 

 

Ponieważ uważam tę produkcję za najlepszą na tegorocznym festiwalu Armel, nie chciałbym wspominać o pozostałych trzech. Była też najbardziej oklaskiwana przez publiczność (…)!

 

Harald Lacina

 

Klassik begeistert, So sollte modernes Musikteater aussehen!

WIĘCEJ

 

 

Wien / ARMEL-Festival im MuTh Michał Dobrzyński OPERETKA  am 2.7.2017, Online Merker

WIĘCEJ

Die Musik Dobrzynskis besticht durch ihre dramatischen wie musikalischen Disharmonien und Widersprüche. In diesen scheinbaren Gegensätzlichkeiten liegt aber auch ihre Stärke, denn sie bestimmen den Rhythmus und setzen immer wieder erstaunliche Akzente. Die disharmonischen Melodien versprühen gleichwohl tiefste Gefühle und stärkste Affekte (…).

 

 

Da ich diese Produktion für die beste des diesjährigen Armel-Festivals halte, möchte ich über die übrigen drei kein Wort verlieren. Sie wurde auch am stärksten vom Publikum (…) beklatscht!

Michał Dobrzyński […] skondensował tekst, wykreślił kilka epizodycznych postaci, poprzesuwał akcenty wynikające  sytuacji i działań bohaterów, zmienił nieco ich funkcje w dramacie. Ale gra znaczeń, tak frapująca w „Operetce” została zachowana. W muzycznych wskazówkach Gombrowicza dokonał selekcji, lecz wysłyszał zawartą w tekście foniczną grę sylab, słów, zdań, o czym świadczy struktura partii wokalnych. A całą partyturę uczynił grą brzmień – prawdziwie oryginalnych […] W tym niezawodna okazała się batuta Przemysława Fiugajskiego, który zapewnił spoiste brzmienie orkiestry, muzykę zintegrował z akcją sceniczną. Jerzy Lach podjął się reżyserii. Postępował rozsądnie: kroczył za myślą Gombrowicza i poddał się muzyce Dobrzyńskiego. Ona intryguje, trzaska, chrzęści i szeleści, porywa energią i rytmem, nie razi dysonansem, a dźwięczy – choć to niebywałe w przypadku tak asemantycznej sztuki – ironią, w zgodzie z treścią słów. Rodzajem wokalistyki wyśmienicie charakteryzuje postaci […]

 

 

Księżna (Anna Radziejewska), wystylizowana raczej na powabną jejmość niż na arystokratkę, biega silnym mezzosopranem w górę i w dół. Albertynka (Barbara Zamek) drobi sopranem srebrzyste nutki, w zalotnych koloraturach, ponawiając potrzebę nagości. Postawny Hufnagiel (Piotr Pieron) cedzi basem recytatywne sylaby, co przydaje mu grozy. Altowa partia mistrza mody Fiora (rewelacyjny Jan Jakub Monowid) zawiera bodaj najwięcej uwodzącej urody śpiewu, zogniskowanej często na tym samym dźwięku, zdobionym orientalnie i modulowanym. Jerzy Lach zawierzył talentom aktorskim śpiewaków i znalazł znakomitą pomoc w autorze ruchu scenicznego Jarosławie Stańce i grupce doangażowanych tancerzy oraz w scenografie Jerzym Rudzkim; ekspresyjne teatralnie są wszystkie postacie  (…), a strona plastyczna wyraźnie odnosi się do prawdziwej operetki, jakiej chciał Gombrowicz.

 

(…) W pół wieku po powstaniu „Operetki” nie ustaje w świecie okrutne zabijanie; uczy, że to śmierć jest mistrzynią mody, bo odziera człowieka z jakiegokolwiek ubioru.

 

Małgorzata Komorowska, „Gombrowicz operowy i upupiony”

Ruch Muzyczny #5 2015

 

 

Najnowsza premiera „Operetki” różni się diametralnie od pozostałych inscenizacji tej sztuki, albowiem po raz pierwszy utwór Gombrowicza został wystawiony jako opera. Specjalnie napisana przez młodego kompozytora Michała Dobrzyńskiego muzyka wykracza daleko poza autorskie ramy nakreślone w didaskaliach przez samego Gombrowicza […] Przypuszczalnie Gombrowicz nawet nie marzył o takim zaszczycie dla swojej sztuki, jaki ją spotkał na scenie Warszawskiej Opery Kameralnej. Bo wystawienie „Operetki” jako opery jest dlań nobilitacją w zakresie gatunku.

Na scenie widzimy więc artystów, którzy znakomicie łącza zadania wokalne (wspaniałe, duże, piękne głosy) z dobrze wykonanym aktorskim rzemiosłem.

(…)  Muzyka Michała Dobrzyńskiego harmonijnie łączy się z rozwojem akcji, kompozytor wyprowadza partyturę wprost z języka dramatu, nie stara się dominować w spektaklu. Wszystkie elementy w zrównoważony sposób współbudują dramaturgię całości.

 

Temida Stankiewicz-Podhorecka, „Nobilitowany Gombrowicz”

Nasz Dziennik 18-19 kwietnia 2015

 

 

„Operetka” w Warszawskiej Operze Kameralnej to szalenie współczesny i mocny w swojej metaforyczności obraz. Przede wszystkim „Operetka” jest pełna sprzeczności. Jest jakby muzyczną i dramatyczną dysharmonią. Co ważne, ta dysharmonia jest jej siłą, wyznacza rytm, stawia akcenty. Muzyka Dobrzyńskiego pod kierownictwem muzycznym Przemysława Fiugajskiego jest ostra, nieoczywista, pełna rozdźwięków. Jakby utkana była z afektów i uczuć.

Dokładnie tak samo jest z warstwą dramatyczną. Utwór operuje absurdem i groteską. Rozśmiesza i jest to bolesny śmiech.

[…] „Operetka” pełna jest przepychu, dźwięków, kolorów. To twór totalny. Delikatny, ale ostry i gorzki jednocześnie. Pełen rozdźwięków i palących emocji. To utwór, który pod warstwą groteski i absurdu kryje cierpienie, krzywdę, walkę z konwenansami i społeczną niesprawiedliwością. „Operetka” w Warszawskiej Operze Kameralnej jest uniwersalna. Znaki zapytania, wykrzykniki, wielokropki które pojawiają się tak w słowie jak i w dźwiękach zmuszają do refleksji.

 

Katarzyna Hanna-Binkiewicz, „Traktat o wolności – recenzja „Operetki” w reżyserii Jerzego Lacha w Warszawskiej Operze Kameralnej krytykat.com

 

 

 

“Muzyka, kuplety, tańce, dekoracje, kostiumy, w klasycznym stylu dawnej wiedeńskiej operetki. Melodie łatwe, stare. Ale stopniowo Operetka dostaje się w wir Historii i wzbiera szaleństwem” – pisał w didaskaliach do swej sztuki Witold Gombrowicz. Michał Dobrzyński jednak napisał ją tak, jakby od początku dostała się w wir Historii. […]

Od początku z premedytacją muzyka jest stylizowana nie na wiedeńską operetkę, lecz na neoklasycyzm lat międzywojennych. Jest od razu dysonansowa, pełna cierpkich współbrzmień, ale i kanciastych rytmów. Ilustrowane są poszczególne zwroty-hasła, powtarzane przez bohaterów i stanowiące ich dźwiękowe maski. Nie jest to muzyka łatwa w żadnym momencie, ale wciąż wyczuwa się jej podtekst parodystyczny, nawet wtedy, gdy do śmiechu jest już daleko, pojawia się czerwona flaga i mowa jest o skazywaniu “faszystów” bez sądu – dawno chyba Gombrowiczowska Operetka nie brzmiała tak aktualnie, a przecież jeszcze parę lat temu mało kto by się tego spodziewał.

(...) Dzieło otrzymało zgrabną oprawę sceniczną nawiązującą również do lat 30.; jeśli coś tu było operetkowego, to kostiumy, z tym Anny Radziejewskiej (księżna Himalaj) na czele. Reżyseria Jerzego Lacha – bardzo adekwatna. Komplet śpiewaków świetny, ale w sumie wszyscy bohaterowie, łącznie z aktorskimi (Ksiądz powtarzający „Hosanna, alleluja”, Książę z siwymi bokobrodami uczepiony ramienia swej magnifiki), bardzo wyraziści. Tomasz Rak jako hrabia Szarm i Karol Bartosiński w roli rywalizującego z nim barona Firuleta, olśniewający wręcz Jan Jakub Monowid jako Mistrz Fior (to zresztą świetny pomysł, żeby tę rolę dać kontratenorowi), rzygliwy Profesor – Artur Janda, chamski Hufnagiel-Józef – Piotr Pieron (tu z kolei popisy basowe) – no i cud dziewczynka Albertynka, Barbara Zamek, która w ostatniej scenie musi pokazać się nago…

Wreszcie ważna była obecność na premierze patronującej wydarzeniu Rity Gombrowicz (wygląda pięknie!). Po spektaklu powiedziała, że jest ogromnie wzruszona, zwłaszcza że była świadkiem powstawania sztuki pół wieku temu. (...)

 

Dorota Szwarcman, „Operetka dwudziestowieczna”

szwarcman.blog.polityka.pl

 

 

Ozdobiona muzyką „Operetka" to efektowny spektakl, ale Witolda Gombrowicza zamieniła w dostojnego klasyka.

(…) 35-letni kompozytor Michał Dobrzyński na pewno zaskoczył. Gombrowicz napisał swą sztukę zafascynowany „boskim idiotyzmem operetki", a rytmika jego tekstu aż prosi się o dopisanie jakiegoś walczyka czy kupletu. Dobrzyński tymczasem nie uległ tej pokusie. Muzyka Dobrzyńskiego wciąga, pełna jest dysonansów i ostrych rytmów, ale pomyślana została tak, by wydobywać sens tekstu Gombrowicza. (...)

 

Jacek Marczyński, „Czy nagość nadal jest atrakcyjna”,

Rzeczpospolita, 12.04.2015, http://www.rp.pl/artykul/1193017-Czy-nagosc-nadal-jest-atrakcyjna.html#ap-1

 

 

(…) Kompozytor Michał Dobrzyński w odautorskich słowach zamieszczonych w programie podkreśla, że najistotniejszy w treści sztuki Gombrowicza był dla niego proces dekonstrukcji formy. I, jak się zdaje, potrafił to przenieść do partytury. Jeśli muzyka w ogóle może być ironiczna, to tutaj taka właśnie jest. Sprawia wrażenie, słuchowe i obrazowe, rozbitego zwierciadła, w którym przegląda się świat w scenicznym kostiumie operetki, zanim runie. Dobiegają ucha rozmaite trzaski, rozpryski, szelesty, brzęki – owszem, słychać syrenę, gwizdki, uderzenia w kotły i wiatr (chciał Gombrowicz grzmotów i wichru Historii, to ma), także przecież smyczki i instrumenty dęte, ale wszystko to razem nie dysonuje, tylko intryguje i pasuje jak ulał do Gombrowicza. Dobrzyński zagadnięty o sposób uzyskania różnych dziwnych efektów brzmieniowych ujawnił nagromadzenie w orkiestrze ponad dwudziestu rozmaitych, większych i drobnych instrumentów perkusyjnych oraz polecenia niekonwencjonalnych sposobów wydobywania dźwięku na instrumentach konwencjonalnych.
Ta jakże inna, bo operowa Operetka jest jednocześnie znakomitym teatrem w duchu Gombrowicza i dużo daje do myślenia. (…)

 

(…)Przez minione lata WOK słynęła z wystawiania dzieł baroku i Mozarta, ale przecież odbywały się tam prapremiery polskich oper współczesnych: Augustyna Blocha, Elżbiety Sikory, Bernadetty Matuszczak, Zbigniewa Rudzińskiego, Zygmunta Krauzego, Edwarda Pałłasza, i niejedna z nich była ważna. Nową drogę otworzyła WOK relacjonowana przez mnie na tym portalu Scena Młodych, a Operetka Dobrzyńskiego stanowi kontynuację dawnego nurtu współczesności WOK. Kontynuację istotnie świetną.

 

Małgorzata Komorowska „Na fali Gombrowicza”

http://teatralny.pl/recenzje/na-fali-gombrowicza,1048.html

 

 

Młody polski kompozytor Michał Dobrzyński z podziwu godną sprawnością napisał na zamówienie Warszawskiej Opery Kameralnej operę na podstawie "Operetki" Witolda Gombrowicza.

Bohaterowie tej groteski zamiast mówić, śpiewają, a zamiast śpiewać, mówią. Śpiew jest jednak trudny, operowy, więc amatorzy ani piosenkarze tego nie udźwigną. Przedstawienie budzi ogromne zainteresowanie, szkoda tylko, że sala WOK mieści zaledwie 100 osób. Partytura z rozbudowaną orkiestrą, scenami zbiorowymi, chórami i ariami nadaje się także na wielką scenę. Realizacja operowa zawiera też przepisową porcję nagości, w tym wypadku w wykonaniu sopranu koloraturowego. Prapremierze światowej towarzyszy ciekawa wystawa o Gombrowiczu, w której nawet Hitler, Mussolini i Stalin mają swoje miejsce.»

 

Bronisław Tumiłowicz , „Przegląd“, 22.04.2015

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/nowa-opera-gombrowicza.html

 

 

(…) w „Operetce” śliczna Barbara Zamek jako Albertynka doskonale zagrała rolę kobiety, która woli się rozbierać niż ubierać. Do tego aria „Uszy me..” została cudownie przez nią zaśpiewana i kto wie, czy w przyszłości fragment ten nie będzie w repertuarze wielu śpiewaczek? W finale – naga, prawdziwie wyzwolona z wszelkich form nacisku – odnosi zwycięstwo nad światem. Barbara Zamek czarowała swoim śpiewem i grą, udowodniła, że czasy spętania i zniewolenia kobiet to odległa przeszłość.

(…)

Po przerwie znakomite ensemble „Hej motylku nakrapiany…” pozwoliły zrozumieć metodę dekonstrukcji zastosowaną przez kompozytora. Jasno brzmiały odwołania do operetek, a nawet mikrotrony nawiązujące do muzyki Bacha czy Beethovena. Obecni na Sali Teatralnej WOK znani kompozytorzy, Zygmunt Krauze i Paweł Szymański, mieli zapewne dużo zabawy, gdy odkrywali w jednej z arii słynny muzyczny podpis J. S. Bacha.

 

Wojciech Giczkowski, „Bankructwo ideologii naszego stulecia, czyli rewolucja lokajów trwa tu i teraz”

http://www.teatrdlawas.pl/recenzje/3755-bankructwo-ideologii-naszego-stulecia-czyli-rewolucja-lokajow-trwa-tu-i-teraz

 

 

(…) Współczesne prapremiery przyjmowane są zwykle z dreszczem emocji z uwagi na fakt, iż absolutne hity operowe to prawie wyłącznie kompozycje sprzed kilku wieków. „Nowa opera” brzmi nieco oksymoronicznie. A jednak oksymoronem wcale nie jest – wręcz przeciwnie. Na przykład „Operetka” to idealnie skomponowane dzieło, w którym nic się z niczym nie kłóci. To, co przede wszystkim mnie w niej zachwyciło, to jej cudowna spójność. Harmonia tekstu, muzyki, gry aktorskiej. Tego właśnie bardzo często brakuje współczesnym inscenizacjom. Michał Dobrzyński mówił w jednym z wywiadów przed premierą, że komponując, zastanawiał się, co by zrobił na jego miejscu Gombrowicz i że chciał, by jego muzyka była jak najbardziej „gombrowiczowska”. I słychać to w każdym dźwięku. „Operetka” jest na wskroś współczesna, niełatwa w odbiorze, dysonansowa, miejscami wręcz drażniąca – czyli dokładnie taka, jak twórczość Gombrowicza. Jest naprawdę odpowiedzią na pytanie, jak by wyglądał Gombrowicz w wersji operowej. To niezwykły sukces dla kompozytora.

Ale jeszcze większym sukcesem jest stworzenie koherentnego spektaklu, który ma początek, koniec, sens i znaczenie. Spektaklu, w którym wszystkie elementy grają ze sobą i są sobie nawzajem potrzebne. Spektaklu, w którym scenografia i kostiumy nie są zbędnym dodatkiem, w którym cała obsada jest świetna, zarówno pod względem aktorskim, jak i technicznym… Spektaklu takiego, jak „Operetka”. (…)

 

Ida Nowak, „Kilka słów o „Operetce” i prognozy na Festiwal Mozartowski, czyli WOK raz jeszcze“

Kontakt, 04.05.2015, http://magazynkontakt.pl/kilka-slow-o-operetce-i-prognozy-na-festiwal-mozartowski-czyli-wok-raz-jeszcze.html

 

 

 

Michał Dobrzyński condensed the text, crossed a few episodic characters, moved the accents incident to situations and characters’ actions, changed a little bit their functions in drama. However, the compelling game of meaning has been saved in “Operetta”. In musical tips of Gombrowicz he made a selection but he was able to hear the phonetic game of syllables, words, sentences which is expressed by the structure of vocal parts. He created the whole score as a game of sounding – truly  original […] The baton of Przemysław Fiugajski was reliable in that as the conductor provided with the cohesive sound of the orchestra, the music was integrated with the action on the stage. Jerzy Lach was a director. He behaved rationally: he followed the view of Gombrowicz and reconciled to Dobrzyński’s music. It intrigues, cracks, rustles, crunches, carries people away with energy and rhythm, doesn’t disturb with its dissonance, and sounds – but it is not so popular for such an asemanthic art – of irony, in accordance with the words. It perfectly characterizes the characters thanks to the kind of vocal arts.

 

 

The duchess (Anna Radziejewska) was stylized to be alluring lady rather than aristocrat, using mezzo-soprano up and down. Albertynka (Barbara Zamek) sings carefully each and every silver note in flirtatious coloratura reiterating the need of nakedness. Portly Hufnagiel (Piot Pieron) drones with the base recited syllables, what makes him grim. The alto part of fashion master Fior (great Jan Jakub Morwid) includes probably the most of plenty of seductive beauty of singing  focused frequently on the same sound, decorated in oriental way and modulated. Jerzy Lach believed in acting talent of singers and got a great assistance from the author of the stage movement – Jarosław Stańka – and from a group of involved dancers and scenographer Jerzy Rudzicki; theatrically expressive are all the characters (…), and the art direction clearly refers to the real operetta as it wanted Gombrowicz to be.

 

Half a century after the creation of „Operetta” cruel killing is not accepted in a world. It teaches that death is a master of fashion as it strips a human of any clothing.

 

 

 

 

 

The latest premiere of „Operetta”  differs diametrically from other staging of this work because it the first time when Gombrowicz’s work has been performed as an opera. The music that was specially composed by Michał Dobrzyński, the composer, goes beyond what was described in blocking by Gombrowicz himself […]

 

Probably Gombrowicz had never dreamt about his art being honored at the stage of the Warsaw Chamber Opera. Presenting “Operetta” as an opera is  an ennoblement in terms of this kind of art.

At the stage the watcher sees artists who connect vocal art in splendid way (wonderful, enormous, beautiful voices) with well-performed acting work.

 

[…] Michał Dobrzyński’s music is connected in harmony with the development of plot, the composer uses the language of the drama to find a particle, tries not to dominate in the performance. All elements co-build the dramaturgy of the whole drama in a sustainable way.

 

 

 

 

 

 

 „Operetta” in the Warsaw Chamber Opera is an extremely modern and powerful picture in its figurativeness. Primarily, “Operetta” is full of contradictions. Is in some way musical and dramatic disharmony. What is important is the fact that this disharmony is its strength which sets the rhythm, puts accents. Dobrzyński’s music under the musical direction of Przemysław Fiugajski is fierce, unobvious, full of dissonances. As if it was made of affects and feelings.

It is also a dramatic layer. The work fiddles with absurd and grotesque. It makes people laugh and this is painful laugh.

“Operetta” is full of lavishness, sounds and colors. It is a total formation. Soft but at the same time fierce and bitter. Full of dissonances and urgent emotions. It is the work which under the layer of grotesque and absurd implies suffering, injury, the fight with consequences and social unfairness. “Operetta” in the Warsaw Chamber Opera is universal. Question marks, exclamation marks and ellipsis appear both in words and in sounds making the watchers reflect.

 

 

 

 

 

 

 

„Music, couplets, dances, decorations, costumes in the classical style of former Vienna operetta. Easy and old melodies. However, “Operetta” gradually gets into swirl of the History rises with lunacy” – Witold Gombrowicz wrote in blocking of his work.

 

Since the beginning with malice aforethought the music is stylized not to be a Vienna operetta but to be of neoclassical inter-wars way. It is dissonance, full of acrid sound combinations but also full of  angular rhythms. Particular phrases-entries are illustrated, repeated by characters and constituting their masks. It is not easy music at any moment, however, still it is possible to find  parodist context, even when it is not a situation to laugh at the red flag appears and it is said about fascists’ condemning without any court – a long time passed since Gombrowicz’s Operetta hasn’t sounded so current and a few years ago nobody would suspect that.

 

The work got neat scenery  referring to the 30s; if something was not connected with operetta it was the costumes, including the one of Anna Radziejewska (dutchess Himalaj). The directing of Jerzy Loch – very adequate. The set of singers was great but all characters, including actors (the Priest repeating “Hossanna, alleluja” the Priest with grey wishers clinging to the shoulder of his magnifica) were very expressive. Tomasz Rak as the earl Szarm and Karol Bartosiński in the role of contending with him baron Firulet, stunning Jan Jakub Monowid as the Master Fior (it is a great idea to give this particular role to countertenor), pukey Professor – Arthur Janda, offensive Hufnagiel-Józef – Piotr Pieron (the show off the bases) – and a miracle girl Albertynka, Barbara Zamek, who has to be neglected in the last scene.

 

Finally, the presence of the Rita Gombrowicz (she looks wonderful!) patronizing the event, was important. After the performance she said that she was extremely moved, especially due to the fact that she could be the witness of creating the work half of century ago (…)

 

 

 

 

 

 

Decorated with music „Operetta” is an effective show but it changed Witold Gombrowicz into dignified classic.

(…) 35-year old composer Michał Dobrzyński shocked for sure. Gombrowicz wrote his work being fascinated with „the  supernal idiocy of the operetta” and the text’s rhythmic screams to add some waltz or couplet. Dobrzyński must not give in this temptation. His music engages, is full of dissonances and angular rhythms but it was planned in order to abstract the sense of Gombrowicz’s text. (…)

 

 

 

 

 

 

 

(…) Michał Dobrzyński, the composer in author’s words in the program emphasizes that the most essential in the content of Gombrowicz’s work was the process of form’s deconstruction. And as it seems he could move it to the particle. If the music can be ironic it is the best example of it. It makes the hearing and visual impression of broken mirror in which the world before it ruins looks at itself in the scenic costume of operetta. It is possible to hear various cracking, splashes, rustles, smashes – it is possible to hear a siren, whistles, strikes into boilers and the wind (it is as Gombrowicz wanted – there are thunders and gale of History), but also bows and brass instruments, but all together does not create any dissonance but intrigues and fits perfectly to Gombrowicz’s style. Dobrzyński when asked about the way in which he got various sound effects he said that in the orchestra there was accumulation of over twenty various, bigger and smaller drum instruments and also it was thanks to unconventional ways of getting sounds of conventional instruments.

 

This different, because operatic, Operetta is at the same time a great theatre in the spirit of Gombrowicz and makes the audience think a lot.

 

For many years WOK was popular with the performances of baroque and Mozart’s works but there were also premieres of polish modern operas of - August Bloch, Elżbieta Sikora, Bernadeta Matuszczak, Zbigniew Rudziński, Zygmnunt Krauze, Edward Pałłasz – and many of them were important. The new way was opened by WOK reported by me on the portal The Stage of Young and Dobrzyński’s Operetta is a continuation of the former strand of modernity WOK. It is a great continuation.

 

 

 

 

 

 

 

Young Polish composer, Michał Dobrzyński, with an impressive efficiency wrote according to demand of the Warsaw Chamber Opera, an opera based on “Operetta” by Witold Gombrowicz. The characters of this grotesque sing instead of speaking and speak instead of singing. This opera singing is difficult so amateurs and average singers are not able to do this. The performance interests a lot but it is regrettable that the WOK’s hall enables only 100 people to come. The score with the developed orchestra, group scenes, choirs and  arias are good to be performed on a big stage. The production includes also regulation portion of nakedness in this case performed by coloratura soprano. During the world premiere it is possible to see an interesting exhibition about Gombrowicz in which even Hitler, Mussolini and Stalin are included.

 

 

 

 

 

(…) in „Operetta” beautiful Barbara Zamek as Albertynka wonderfully player the role of a woman who prefers to get undressed rather than to get dress. Moreover, the aria „My ears” was sang by her in a great way and maybe in the future its fragment will be in the repertoire of many singers? In final – neglected, truly unchained from all forms of force – wins over the world. Barbara Zamek fascinated with her singing and play, proved that the times of hogtying and enslavement of women belongs to the distant past.

 

 

 After the break a great ensemble “Hey spotted butterfly” („Hej motylku nakrapiany…”) let understand the method of destruction used by the composer. It was possible to clearly notice the references to operettas and even microtrons referring to Bach’s and Beethoven’s music. Well-known composers – Zygmunt Krauze and Paweł Szymański – who were present at the WOK’s Theatre Hall had, for sure, a lot of fun when they discovered famous sign of J.S. Bach in one of the arias.

 

 

 

 

 

 

 

Contemporary premiers are usually received with the thrill of emotions due to the fact that absolute operatic his are almost only compositions from the past. “The New Opera” sounds a little bit like an oxymoron. However, it is not the oxymoron at tall – it is the opposite. For example, “Operetta” is the perfectly composed work in which nothing disagrees. What really fascinated me in it was its wonderful cohesion. The harmony of text, music and actors’ play. It is what lacks very often in contemporary enactments. Michał Dobrzyński said in one of his interview before the premiere that while composing he was considering what he would do if he were Gombrowicz and that he wanted his music to be as similar to Gombrowicz’s style as it was possible. And it may be heard in each and every sound. “Operetta” is very contemporary, not easy to receive, dissonance, sometimes even annoying – so exactly such as the Gombvrowicz’s work. It is really the answer to the question what would Gombrowicz look like in operatic version. It is an incredible success of the composer.

 Hoverer, bigger success is the creation of coherent performance which has its beginning, ending, sense and meaning. The performance in which all elements work together and need each other. The performance in which scenography and costumes are not unnecessary addition, in which the whole cast is great in terms of both acting and technical sides… The performance such as “Operetta”. (…)

 

 

 

 

 

 

"Expression" to płyta wyjątkowa. Wielobarwna, a przede wszystkim ukazująca dorobek młodego kompozytora… nie przywracająca zapomnianego kompozytora, ale prezentująca dorobek kompozytora będącego „tu i teraz”… „Tu i teraz” to absolutnie słowa kluczowe. (…) Płyta jest różnorodna – podobnie jak różnorodne są kompozycje Michała Dobrzyńskiego. (…) Nam słuchaczom daje przyjemność słuchania, jak również daje możliwość przyjrzenia się nowym, świeżym kompozycjom ukazującym nowe tendencje obecne w twórczości młodych kompozytorów.

 

Mikołaj Szykor, blog "Dookoła Kultury", 17/11/2012

Więcej 

„Expression” i san unique CD. Colorful and  primarily presenting the whole range of work of the young composer… not restoring forgotten composer but presenting the property of the composer being here and now… “Here and now” are the absolutely key words. (…) The CD is variable – similarly to the compositions of Michał Dobrzyński. (…) It gives us, the listeners, the pleasure of listening and gives the possibility to see new, fresh compositions presenting new tends presented in works of young composers.

Mit welcher Frische und Neugier sich die polnischen Musiker des Baltic Neopolis Orchestra Loewes Werk aneignen, zeigt das Arrangement, das Michał Dobrzyński vom Totentanz nach Johann Wolfgang von Goethe gemacht hat. Auch wenn man einräumen muss, dass das Deutsch, das Adam Kruszewski hier singt, nicht besonders verständlich ist, so reißt einen doch die Orchestration mit. Man merkt, wie groß das Vergnügen gewesen sein muss, das Dobrzyński an dieser Schauerballade gehabt hat, wo der Türmer, der „zu Mitten der Nacht” auf die Gräber schaut, Zeuge einer Tanzorgie lustiger Skelette wird: „Nun hebt sich der Schenkel, nun wackelt das Bein, Gebärden da gibt es vertrackte; dann klippert’s und klappert’s mitunter hinein, als schlüg man die Hölzlein zum Takte”. Ein großer Auftritt fürs Xylophon! Vergessen Sie alles, was Sie über Carl Loewe zu wissen glaubten. So haben Sie ihn noch nie gehört.

 

 

 Jan Brachmann, SWR2 Treffpunkt Klassik – Neue CDs, 28/11/2014 

Więcej